Ona jedzie do Afryki

Ten dzień, gdy dowiedziałam się o mojej niespodziance, którą była
podróż do Południowej Afryki, nadal sprawia że pojawia się uśmiech na mojej twarzy.

Że ja? Mam jechać do Afryki?
Urlop zawsze kojarzył mi się raczej spokojnie, gdzieś w słonecznej
Hiszpanii, czy też na jednej z rajskich wysp. Całe dnie spędzone na plaży z pysznym egzotycznym drinkiem lub zwiedzaniu uroczej okolicy z moim ukochanym… Tak, bo o boskim latynosie to mogę już tylko pomarzyć popijając drinka, którego ewentualnie mi zaserwuje.

Spacery przy zachodach słońca i romantyczne kolacje w nadmorskich restauracjach, gdzie podają świeże ryby. Czyli taki „urlopik” zaplanowany przez biuro podróży, gdy człowiek niczym się nie stresuje ale przede wszystkim wraca wypoczęty. Ma naładowane baterie by zmierzyć się z dalszym ciągiem życia codziennego. 

Nie!  „Ona” pojedzie teraz do Afryki, tylko tam jej jeszcze nie było…
Oczywiście nigdy nie miałam problemu z tym żeby spać w namiocie, czy też korzystać z „miejsc” przeznaczonych do  wspólnego użytku całego pola campingowego. Teraz jednak usłyszałam, że mam się przygotować na wyjątkowo ekstremalne warunki, takie jak brak dostępu do bieżącej wody nawet kilka dni. W zależności od tego gdzie uda nam się znaleźć nocleg. To chyba żart! Pomyślałam. Co tam raz się żyje, przecież nie umrę. Dziewczyno! Lecisz do Afryki! Zaopatrzyłam się w suche szampony, by nawet w buszu jakoś wyglądać. Jedziemy, przygodo trwaj!

Jak się potem okazało to było jedno z naszych najmniejszych zmartwień, a z ogromu wrażeń jakich doświadczyłam o suchym szamponie nawet zapomniałam.

Naszą podróż planowaliśmy pół roku. W ciągu dwóch tygodni zamierzaliśmy zwiedzić cztery państwa Afryki Południowej: Zambię, Botswanę, Namibię i RPA. Czyli w sumie jakieś pięć tysięcy kilometrów.
Razem z grupą przyjaciół przeanalizowaliśmy plusy i minusy naszej wielkiej wyprawy. Mimo początkowych sporów w ustalaniu trasy, jaką chcieliśmy pokonać w tak krótkim czasie, ostatecznie doszliśmy do porozumienia. Wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani. Jednak podchodząc realistycznie do całej sprawy, oszacowaliśmy również koszty w przypadku pojawienia się ewentualnych kłopotów. Sprawdziliśmy każde dostępne miejsce noclegowe, gdzie będziemy mogli odpocząć i bezpiecznie spędzić kolejną noc. Jednak co najważniejsze wyznaczyliśmy sobie cele naszej podróży, czyli to, co pragnęliśmy zobaczyć najbardziej.  Wydawałoby się, że po tak długim czasie rozmów i przygotowań udało nam się stworzyć plan idealny. Wszystko ogarnięte więc możemy ruszać.

Wtedy jeszcze, patrząc na mapę i pozaznaczane na niej punkty
nie byłam świadoma tego co tak naprawdę nas czeka 🙂

 

Serie 881

Post Author: Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may also like

„Wyprawa na Safari”

Wyprawa na Safari   Piękny wschód słońca, śniadanie na świeżym

„Devil’s Pool”

Devil’s Pool Oddalone od dróg, ukryte gdzieś w polach, otoczone

„Botswana- Zambia”

Botswana- Zambia Doczekaliśmy się, pół dnia spędzone na stacji benzynowej,

Blog